Urzędnik - stan umysłu. Ciągle musi coś udowadniać

Urzędnik - stan umysłu. Ciągle musi coś udowadniać
16 miesięcy mieszkaniec podkieleckiej gminy próbował ustalić, co za urząd wystawił mu fakturę. Na 4,31 zł. Urzędnicy szukali i szukali, o pomoc poprosili nawet skarbówkę, aż w końcu się poddali. Wyjaśnienie sprawy kosztowało gmine kilkanascie razy tyle.

- Otrzymałem z urzędu gminy fakturę VAT, która miała stanowić rzekomą opłatę w związku z wnioskiem o dostęp do informacji publicznej - relacjonuje Piotr Kapuścińskie, mieszkaniec podkieleckiej gminy Masłów. Odrazu próbował wyjaśnić o co chodzi.

- Bo ja nie miałem pojęcia - zarzeka się.

Choć zdarzało mu się występować o różne informacje z urzędu, to otrzymanie ich z reguły jest bezpłatne. Chyba, że gmina musi ponieść jakieś koszty - na przykład ksera, kupna płyty. Wyjaśnienie z pozoru błahej, dotyczącej groszowych pieniędzy sprawy, zajęło miesiące.

W końcu doczekał się. Przyznano mu rację po szesnastu miesiącach. Wyszło, że na przesyłki pocztowe i wydanie interpretacji przeznaczono ok 65 zł, czyli 15 razy więcej niż rzekoma należność.
100%
POPRZEDNI NASTĘPNY

Komentarze

Musisz być zalogowany, żeby skomentować ten obiekt.