Podróż do pracy

2015.11.11 14:44 przez Gość
Podróż do pracy
Jadę sobie jak codziennie tramwajem do pracy, gdy na którymś z przystanków wsiadają kontrolerzy. Procedura wiadomo jak wygląda, nie o nich jednak dzisiaj będzie, a o [P]iekielnej.

Po zakończeniu rutynowej kontroli, kanary opadły na wolne siedzenia, czekając na swój przystanek. W międzyczasie do pojazdu wpadła [P]. Usiadła naprzeciw mnie, jak na razie wszystko OK. Tramwaj odjechał już z przystanku, gdy [P] pochyla się do mnie i mówi:

[P] - Piekielna [J] - Ja [K] - Kontroler

[P]- Kontrola już była?
[J]- Była. - odpowiadam zgodnie z prawdą, zerkając na zaciekawionego kanara. - Ale sugerowałbym skasować bilet.
[P]- A po co, będę kasę marnować!
[J]- Kontrola była, ale kontrolerzy... - i zdania skończyć nie zdołałem, bo Piekielna usłyszała magiczne zdanie:
[K]- Witam, kontrola biletów.
[P]- Ale jak to... przecież była już! - I do mnie - Kłamałeś gówniarzu!
[J]- Nie przypominam sobie byśmy byli na "Ty". I nie tym tonem proszę.
[P]- Przecież...
[K]- Chłopaka pani zostawi, pani obowiązkiem po wejściu do pojazdu jest skasowanie biletu. Poproszę o ważny bilet.
[P]- Nie mam. - odparła mordując wzrokiem na zmianę mnie i kanara.

Tutaj nastąpiła standardowa procedura, wyjście na przystanku, i tyle kobietę widziałem. Pytanie tylko - skąd pretensje do postronnych osób w związku z faktem, iż biletu nie raczyła skasować?

Swoją drogą, tak się kończy zbytnie cwaniakowanie - nie skasować biletu za 3zł, by potem płacić mandat w wysokości 180zł.
Dobre 100% Słabe